DOOKOŁA ŚWIATA NA ROWERZE ELEKTRYCZNYM
DOOKOŁA ŚWIATA NA ROWERZE ELEKTRYCZNYM
Próba pobicia rekordu świata rozpoczęła się 16 Maja w Okern – dzielnicy Oslo. Dziennikarz i geograf pochodzący z Monachium – Robert Mohr – pokonywał każdego dnia do 350 km. Trasa jego rowerowej przygody wiodła przez Norwegię, Szwecję, Litwę, Rosję z Syberią, Kazachstan, Mongolię i Chiny, skąd samolotem udał się do Los Angeles i dalej, już na rowerze, pojechał na Florydę. Trzy miesiące po tym, jak rozpoczął jazdę rekord świata został osiągnięty – będąc w Teksasie pokonał magiczny dystans 12 380 km. Stanowił on nieaktualny już rekord w tej kategorii. Robert ruszył dalej w kierunku swojej rodzinnej miejscowości w Niemczech i ustanowił nowy rekord Guinnessa, docierając do Monachium i pokonując przy tym 14 108 km. Przygoda była dobrze zaplanowana, a sam Robert miał już doświadczenie w podobnych podróżach. Dwadzieścia lat wcześniej był bowiem pierwszym człowiekiem, który okrążył świat samochodem elektrycznym. Dokonał tego jadąc jednym z pierwszych istniejących samochodów elektrycznych – modelem KEWET, norweskiego producenta – „Buddy Electric”. W ślad za tym sukcesem postanowił skontaktować się z firmą ponownie i podjąć nowe wyzwanie przy pomocy roweru elektrycznego – Buddy Bike M2. – Nie byliśmy przekonani, czy Robert mówi poważnie, kiedy skontaktował się z nami w tej sprawie. W tak długiej wyprawie wszystko mogło pójść nie tak! – Powiedział Jan-Petter Skram z firmy Buddy Electric.
Rower na którym Robert objechał "świat" w Polsce obecny jest pod marką Ecobike
Aby łatwiej mu było jechać na rowerze przez osiem godzin dziennie, Robert zabrał ze sobą trzy baterie o mocy 630 Wh każda i trzy ładowarki. Rower został wyposażony w opony antyprzebiciowe oraz w wzmocniony łańcuch. Zabrał także ulubione siodło ze swojego starego roweru, a wszystko czego potrzebował w podróży zapakował w małe sakwy rowerowe. Nadrzędnym celem Roberta było przejechanie dookoła świata na rowerze, ale chciał on także pokazać, że przyszłość należy do elektrycznych środków transportu. Jeśli jestem w stanie przejechać na rowerze elektrycznym wokół Ziemi, to dla innych ludzi proste powinno być korzystanie z elektrycznych środków transportu w codziennym życiu. – Powiedział Robert zanim opuścił Oslo. Największymi wyzwaniami dla Roberta były ryzyko kradzieży i warunki klimatyczne na mongolskich pustyniach. Przy 45 stopniach celsjusza w cieniu trudno byłoby poradzić sobie bez na- Jak to w Rosji wszystko stoi na głowie. pędu elektrycznego. Powierzchnia ładunkowa wykorzystana maksymalnie. Rower został skradziony już w Szwecji, ale dzięki pomocy policji i nadajnika GPS udało się go szybko odnaleźć. Największe obawy Robert wiązał z Mongolią, jak się okazało – niepotrzebnie. Spotkał się tam z uprzejmością i otwartością – ludzie oferowali mu jedzenie, nocleg i służyli pomocą w ładowaniu baterii od roweru.
Jak to zwykle w Rosji... wszystko stoi na głowie
Na Syberii spotkał zapalonych rowerzystów, którzy wraz z nim pokonali część drogi. Trudności czekały na niego dopiero w Chinach. Restrykcyjne zasady bezpieczeństwa nie pozwoliły mu zabrać baterii na pokład samolotu do Los Angeles. Brał pod uwagę wiele rozwiązań. Jednym z pomysłów było zawrócenie i pokonanie wymaganego dystansu w Europie, co nadal wliczałoby się do rekordu Guinnessa. Innym sposobem na pokonanie powstałej przeszkody było kupienie nowych baterii w Stanach Zjednoczonych i na to właśnie zdecydował się Robert. Tam też legalnie mógł zwiększyć prędkość z 25 km/h do 32 km/h. Dalsza podróż przebiegała sprawniej i bez znacznych kłopotów. Antyprzebiciowe opony wytrzymały bez szwanku całą drogę z Oslo do Los Angeles, jednak tylna opona wyglądała na mocno zużytą i Robert zdecydował się ją wymienić. Kupił zwykłą oponę, która na krótkim odcinku przebiła się pięciokrotnie. Za radą lokalnej policji zmienił opony, na takie same, jakich używają w swoich rowerach policjanci i problem przebić więcej już się nie pojawił. Próbę pobicia rekordu świata śledziło wiele gazet oraz stacji telewizyjnych. Robert zwracał na siebie uwagę mediów we wszystkich krajach, które odwiedził. Rekordzista wychodzi z założenia, że dobre rowery elektryczne są niezawodnym środkiem transportu.
Żródło: Ecobike